web analytics

Skąd tytuł książki?

Skąd tytuł książki? Dlaczego jest taki długi?

Długość nawiązuje do tytułów, które czasem były nieco zawiłe. Nie wiem, czy jesteście świadomi faktu, że tytuł takiego „Davida Copperfielda” brzmiał w oryginale „The Personal History, Adventures, Experience and Observation of David Copperfield the Younger of Blunderstone Rookery (Which He Never Meant to Publish on Any Account)” czyli w jednym z polskich wydań “Dzieje przygody, doświadczenia i zapiski Dawida Copperfielda juniora rodem z Blunderstone: (których nigdy ogłaszać drukiem nie zamierzał) “. Inne dzieła Dickensa były znacznie krótsze.

Ale cofnijmy się do osiemnastego wieku. „Przypadki Robinsona Kruzoe”  w oryginale, w jednej z wersji, nosiła tytuł: „The Life and Strange Surprizing Adventures of Robinson Crusoe, of York, Mariner: Who Lived Eight and Twenty Years, All Alone in an Un-inhabited Island on the Coast of America, Near the Mouth of the Great River of Oroonoque; Having Been Cast on Shore by Shipwreck, Wherein All the Men Perished but Himself. With an Account how he was at last as Strangely Deliver’d by Pyrates. Written by Himself” (Życie i dziwne, zaskakujące przygody Robinsona Crusoe z Yorku, marynarza; który samotnie przeżył lat dwadzieścia osiem na niezamieszkanej wyspie u wybrzeży Ameryki, nieopodal ujścia wielkiej rzeki Oroonoque, wyrzucony na brzeg po katastrofie statku, w której zginęli wszyscy prócz niego. Z załączoną relacją o tym, jak w równie dziwnych okolicznościach ocalony został przez piratów. Spisane jego własną ręką), a w jego długości nie było nic dziwnego.

W siedemnastym i osiemnastym wieku bowiem nikt nie zwracał na długość tytułów. Dopiero z nastaniem wieku dziewiętnastego to zaczęło się zmieniać. Druk stawał się tańszy, a ludzie czytali więcej. Wiele powieści było publikowanych w odcinkach w popularnej prasie, dlatego musiały mieć tytuły, które nie zajmą pół strony.

Ale co dalej z tym tytułem?

W popularnym magazynie satyrycznym „The Punch” (vol 20, 1851) pojawił się krótki tekst o sądzie nad cukiernikiem, który truł klientów.

„Chodź, drżący Cukierniku! Stań pośród stu tysięcy słuchaczy i wysłuchaj oskarżycieli. Bo oto jest ich pół tuzina”.

Ławie przysięgłych przedstawiono ciasto upieczone z okazji święta Trzech Króli. Świadkami rozprawy były kolorowe ozdoby ciasta, w tym postać „Wielkiego Turka”, który symbolizował zielony pigment:

„– Z czego się składasz?

– Gipsu, czy też kredy i, i…. i z trucizny, tak, trucizny. Widzicie coś bardzo zielonego, prawda?

– Widzimy, twój turban. Jako potomek Mahometa, nosisz oczywiście zielony turban. To proroczy kolor. Kontynuuj.

–  Zieleń to obietnica życia, kolor nowego istnienia. Jednakże moja zieleń to kolor śmierci, odcień grobu. Mój turban nie ma niewinności liścia krzewów róż w Raju, ale jest zielenią miedziową”.

Jak tu nie wykorzystać w tytule czegoś tak pięknego?

Wypada jednak wyjaśnić, dlaczego świadek miał na głowie akurat zielony turban. Tym razem należy sięgnąć do symboliki religijnej.

W chrześcijaństwie kolor zielony pojawił się w obrządku za czasów kardynała Lotariusza z Segnii (przyszłego papieża Innocentego III), który ogłosił: zielony, kolor środka pomiędzy białym, czarnym i czerwonym, jest właściwy dla świąt, na które nie wybrano żadnego z tych trzech barw. Przy tym jest kolorem nadziei na życie wieczne.

Jeśli zaś chodzi o o islam, to historia zieleni jest nieco bardziej zawiła. Mahomet często nosił zielony turban i zielone dodatki do białych szat. Po jego śmierci kolor ten stał się barwą rodową. Pod koniec X wieku Fatymidzi, którzy twierdzili, że są potomkami Fatimy, córki proroka osiedlili się w Egipcie, założyli Kair i wybrali zieleń jako kolor swojej dynastii. Dwa stulecia później zieleń stopniowo nabierała charakteru koloru świętego, a po upadku Fatymidów stała się kolorem religii islamskiej.

Ostatnia kwestia, czy odcieni było naprawdę 50? Czy jest to jedynie chwyt marketingowy? Jeśli chodzi o morderczą zieleń, to zazwyczaj wspomina się zaledwie o dwóch: zieleni Scheelego (wodoroarsenin miedzi(II), nazwa historyczna arsenin miedziowy) i zieleni szmaragdowej (acetoarsenian miedzi). Odpowiedź na to pytanie poznacie w książce!

A jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego okładka wygląda tak a nie inaczej, zapraszam do tego wpisu.

 

A obrazek w tym wpisie jest autorstwa https://veinityfair.com/

Back to Top