web analytics

Rozmowy w zielonym pokoju: zatrute książki

O zatrutych książkach z dziewiętnastego wieku rozmawiałam z doktor Melissą Tedone, konserwatorem książek w Winterthur Museum, Garden & Library. Melissa jest autorką projektu „Poison book” i właśnie w taki sposób ją znalazłam – szukając informacji o trujących, zielonych książkach.

Tutaj fragment naszej rozmowy (całość w książce!):

Kiedy przyszło ci do głowy, że można by przebadać książki o zielonych okładkach na obecność arszeniku? A co najważniejsze: skąd wiedziałaś czym jest zieleń szmaragdowa?

Interesuję się historią książek w czasach ich industrializacji w dziewiętnastym stuleciu. Wiedziałam, że nie było zbyt dużo badań na temat opraw książek, które zresztą wynaleziono w latach dwudziestych dziewiętnastego wieku i ktoś zasugerował, że powinniśmy przebadać użyte pigmenty. Nie mieliśmy jednak wtedy właściwego sprzętu do analizy, więc temat umarł. Kilka lat później zajęłam się konserwacją książki o jasnozielonej oprawie, którą mieliśmy wystawiać w Winterthur. Substancja barwiąca była krucha i łuszcząca się. Nie wyglądała na barwnik i zastanawiałam się, czy nie jest pigmentem. I nagle się zaniepokoiłam, że może jest to zielony pigment na bazie arsenu i wiedziałam, że tym razem możemy to przetestować. Zapytałam laboratorium, czy mogą to zrobić. W okładce była zieleń szmaragdowa.

Po znalezieniu pierwszej książki, która dała pozytywny wynik, czy jak szalona zaczęłaś sprawdzać każdą zieloną okładkę?

Tak. Byłam szczególnie zaniepokojona, ponieważ tę pierwszą książkę, która dała wynik pozytywny można było normalnie wypożyczać do domu.

Ile książek przetestowaliście w sumie?

Przetestowaliśmy ponad 400 książek w naszej kolekcji do wypożyczania oraz tych rzadkich.

Ile z nich okazało się trujących?

Dziesięć. Potem skontaktowaliśmy się z inną biblioteką i przetestowaliśmy 80 ich zielonych książek. Dwadzieścia osiem dało wynik pozytywny! Wtedy zdecydowaliśmy się, że naprawdę musimy się tym podzielić z jak największą ilością bibliotek.

Czy jest jakaś bardzo znana książka, którą opublikowano w zatrutej oprawie? Jakie książki w ogóle miały takie okładki, czy temat ma znaczenie, czy absolutnie wszystko może być oprawione w zieleń?

Nie znaleźliśmy korelacji w temacie pozycji. Książka może być absolutnie o wszystkim. Jednak większość z tych książek jest bardzo dekoracyjnie wydana ze złotymi liśćmi. Moją ulubioną książkę z arszenikiem kupiłam na Ebayu i jest książką dla dzieci o zwierzętach.

Nie wierzę. Ile za nią zapłaciłaś?

15 dolarów. Jestem pewna, że sprzedawca nie miał pojęcia, że jest trująca. Nie byłam pewna w momencie kupna, ale była warta zakupu w ciemno.

Śmiertelna dawka arszeniku dla ludzi to około 2-20 mg na kilogram masy ciała. Ile arszeniku zawiera średnio książka, którą testowałaś?

XRF jest nieinwazyjnym testem i może potwierdzić obecność arszeniku, ale nie powie ile go jest. Pobraliśmy próbkę wyciętą z płótna okładki i przesłaliśmy do innego laboratorium naszej uczelni, by mogli sprawdzić le jest tam trucizny. Okazało się, że w jednej książce było wystarczająco dużo, aby zabić kilka dorosłych osób.

(Trująca książka z Ebaya – Grandpapa’s Tales About Animals, London 1850)

Czy taki czytelnik zachorowałby po oblizaniu palców po dotknięciu okładki książki? Czy musiałby polizać całą okładkę, albo nawet ja przerzuć?

Musiałby polizać książkę celowo, a nie przypadkiem. To jest straszne. Pigment odpada od oprawy bardzo łatwo. Więc ile do tej pory się odkleiło? Jak toksyczna była ta książka zaraz po kupieniu? Jak trujący może być proszek dla kogoś, kto jej właśnie używa? Zrobiliśmy jeszcze jeden test. Przejechaliśmy po okładce bawełnianym patyczkiem i zbadaliśmy ilość arsenu i choć ilość nie wystarczała do zabicia człowieka, nadal od książki odklejała się wystarczająca ilość trucizny, aby można było ją wykryć. A jeśli pigmentu nie ma na tyle by zabić, to czy mogło spowodować kłopoty ze zdrowiem.

Czy w antykwariatach znajdują się jeszcze jakieś niebezpieczne książki? Czy jednak większość jest w bibliotekach?

Nie sadze, że te książki są rzadkimi okazami. Jedną znalazłam na Ebayu, inna w lokalnej księgarni z używanymi książkami.

Jak długo trwała moda na zielone okładki? Czy skończyła się ona, gdy ludzie zaczęli odkrywać, że podobnie jak tapety mogą powodować choroby i śmierć?

Myślę, że to tak. Zastanawiałam się, czy producenci okładek zdecydowali, że nie są one warte całego tego szumu dookoła. Więc w latach sześćdziesiątych dziewiętnastego wieku okładki stały się znacznie ciemniejsze. Kolor leśny stał się bardziej popularny niż jasna zieleń szmaragdowa.

 

Back to Top